Od miłości do życia do miłości do pracy. Wpływ feminizmu na instytucjonalne i prawne otoczenie rodziny
user
Lorem ipsum dolor sit amet consectetur adipiscing elit dolor
Keywords
1
„Dyktatura relatywizmu” to jedno z najczęściej powtarzanych wyrażeń Benedykta XVI
2
Liberalizmowi na rękę może być ujawnianie się co jakiś czas „twardej pięści”, która przyspiesza pochód sił postępu
3
Jedyną stawką godną uwagi jest dla katolickiego chrześcijaństwa zachowanie charakteru ortodoksji religii prawdziwej
Abstrakt
„Dyktatura relatywizmu” to jedno z najczęściej powtarzanych wyrażeń Benedykta XVI. Czy nie jest oksymoronem, połączeniem rzeczy wykluczających się? Jan Paweł II mówił o takiej formie demokracji, która przekształca się w totalitaryzm – jest to demokracja, która za swój fundament uznała relatywizm. Jan Paweł II mówi więc o polityce, podczas gdy Benedykt XVI opisywał ogólny klimat kulturowy – jednak myśli obu papieży krążyły wokół podobnego problemu: w jakiś sposób to, co kojarzone jest z ideologiczną miękkością i rozmyciem, okazuje się gotowe sięgać po twarde, czasami brutalne formy nacisku. W tym świetle interesujące wydaje się prześledzenie – z pomocą Leo Straussa i Roberta Spaemanna – wytworzenia się w nowożytności nurtu „polityki hedonizmu”, który od pozapolitycznych form obyczajowych elitarnego libertynizmu doszedł do ideologii rewolucji liberalnej, wrogiej normatywnemu światu christianitas. Na przykładzie dwuznaczności wizji Rousseau widzimy w jak różny sposób liberalizm jest zmuszony balansować wewnątrz alternatywy „albo idealna demokracja równych, albo twarda dyktatura oświeconych”. Okazuje się, że liberalizmowi – a raczej obecnemu w jego rdzeniu komponentowi antychrześcijańskiej „religii człowieka” na rękę może być ujawnianie się co jakiś czas „twardej pięści”, która przyspiesza pochód sił postępu. Pouczająca jest tu historia wczesnego bolszewizmu. Wszystko wyjaśnia dlaczego „dyktatura relatywizmu” nie jest oksymoronem, lecz skrótowym zdefiniowaniem realnego połączenia „antydogmatycznego” faktora ideologii z twardą egzekutywą. W świecie znajdującym się pod wpływem takiej kompozycji chrześcijaństwo katolickie może przyjąć albo rolę kogoś czekającego na likwidację, albo kogoś próbującego się dostosować. Dostosowanie zaś to albo stopniowa utrata własnych konturów, stawanie się postchrześcijaństwem – albo odgrywanie na obrzeżach roli „fundamentalizmu”, na podobieństwo Goldsteina z Orwellowskiego 1984. Tymczasem jedyną stawką godną uwagi jest dla katolickiego chrześcijaństwa zachowanie charakteru ortodoksji religii prawdziwej.
Po upływie trzech generacji feminizmu, zdecydowana większość kobiet jest aktywna na rynku pracy. W grupie wiekowej do 40 lat, zarabiają tyle samo lub więcej od mężczyzn, lepiej radzą sobie w systemie edukacji niż ich koledzy.[1],[2] Kobiety mają wszystko to, o co walczyły feministki, ale pod wieloma względami są mniej szczęśliwe niż kiedykolwiek wcześniej. Tam, gdzie praca była możliwością dla lepiej sytuowanych kobiet, teraz jest wymagającym obowiązkiem dla wszystkich. Panuje przekonanie, że obecnie znaczne częstsze są przypadki molestowania seksualnego i znęcania się w związkach kobiet i mężczyzn[3]. Kobiety nie wychodzą za mąż i nie rodzą tylu dzieci ile by chciały[4]. Mężczyźni nie są już w stanie utrzymywać rodzin, w związku z czym od większości kobiet oczekuje się, że będą pracować nawet wkrótce po urodzeniu dzieci. Jeszcze 200 lat temu takie sytuacje dotyczyły tylko najbiedniejszych kobiet.
U podstaw tego wszystkiego leży celowo dokonana przez feministki toksyczna, błędna interpretacja wspierającej i ochronnej roli mężczyzny.
Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, w jakim stopniu na przestrzeni dziejów mężczyźni podejmowali się najbardziej uciążliwych prac, cierpieli z powodu najsurowszych praw, walczyli na wojnach oraz chronili i wspierali kobiety, odsyłam do książki Martina Van Crefelda „Płeć uprzywilejowana”.[5]
Natomiast feministki przedstawiły męską rolę żywiciela rodziny, w ramach której mężczyźni opiekowali się kobietami i rodziną i zapewniali im wsparcie, jako próbę zdominowania i kontrolowania kobiet. Jest to widoczne we wszystkich działaniach feministek. W ogromnej liczbie feministycznych pism można z łatwością znaleźć odpowiednie cytaty; na przykład Selma James, która założyła Międzynarodową Kampanię na rzecz Płacy za Pracę Domową, przemawiając w 1983 roku stwierdziła:
„Relacja płacowa jest nie tylko relacją władzy między pracownikiem najemnym a pracodawcą, ale także między tymi pracownikami, którzy otrzymują wynagrodzenie, a tymi, którzy go nie otrzymują. To jest materialna podstawa społecznego antagonizmu między płciami. Niezależnie od tego, czy jesteśmy w związku z mężczyznami, nie mówiąc już o związku opartym na zależności, zależność kobiet w społeczeństwie generalnie określa warunki relacji między wszystkimi mężczyznami i wszystkimi kobietami. Niezależnie od tego, czy pieniądze przechodzą z rąk do rąk między konkretnymi osobami, „węzeł gotówkowy” wiąże płcie ze sobą i ze społeczeństwem. Kobiety są płcią biedniejszą i przez to społecznie słabszą; mężczyźni, silniejsi finansowo, mogą sprawować władzę społeczną przeciwko nam w każdej dziedzinie życia”.[6]
Jest to istota „patriarchatu” postrzeganego jako ucisk i wyzysk kobiet przez mężczyzn w oparciu o ekonomiczną „władzę” męża i ojca sprawowaną w domu.
Feministki jasno dały do zrozumienia, że chcą się go pozbyć. Na przykład Germaine Greer w książce The Female Eunuch twierdzi, że:
„Jeśli wyzwolenie kobiet wyeliminuje patriarchalną rodzinę, to zlikwiduje niezbędny fundament autorytarnego państwa; … więc zajmijmy się tym”.
Albo Kate Millet, która również w swoich czasach była wpływową postacią:
„Dlaczego tu dziś jesteśmy?” „Żeby dokonać rewolucji.” „Jakiego rodzaju rewolucji?” – spytała. „Rewolucji kulturalnej”. „A jak przeprowadzić rewolucję kulturalną?” „Niszcząc amerykańską rodzinę!” „Jak zniszczyć rodzinę?” „Niszcząc amerykańskiego patriarchę”. „A jak zniszczyć amerykańskiego patriarchę?” „Odbierając mu władzę!”[7]
Utrzymywanie rodziny przez mężczyznę, czy też „patriarchat”, którym to mianem lubią posługiwać się feministki, zostało uznane za przyczynę wielu problemów. W Wielkiej Brytanii zjawisko to zostało opisane, bez jakichkolwiek odniesień uzasadniających takie stwierdzenie, jako przyczyna rozpadu małżeństwa w bardzo ważnym dokumencie określającym politykę państwa.
„Nierówność nie jest receptą na szczęśliwe małżeństwo. Wręcz przeciwnie, jest to jedna z głównych przyczyn rozpadu małżeństwa.”[8]
Obecnie wiemy, że małżeństwa są szczęśliwsze i silniejsze, gdy kobieta zarabia mniej niż mężczyzna[9].
Utrzymywanie rodziny przez mężczyznę zostało opisane jako przyczyna przemocy wobec kobiet przez Organizację Narodów Zjednoczonych, dlatego też „niezależność ekonomiczna kobiet została uznana za kluczową sprawę”.[10]
Jessie Bernard uznała je za psychicznie wyniszczające:
„Żona odnoszącego większe sukcesy żywiciela rodziny stała się w praktyce pasożytem, który nie miał wiele do roboty poza dogadzaniem sobie i rozpieszczaniem się. Psychologia takiej zależności może stać się wręcz paraliżująca.”[11]
Zapewnianie bytu rodzinie jest nawet wskazywane jako przyczyna, dla której mężczyźni „porzucają swoje dzieci”.
„Mężczyźni, którzy są w pracy przez dziewięć lub więcej godzin, pięć dni w tygodniu, są skutecznie odseparowani od swoich dzieci”. Jeśli mężczyźni czują, że nie odgrywają żadnej innej roli poza zapewnianiem środków finansowych, trudno się dziwić, że tak wielu z nich porzuca swoje dzieci…”
Myśl, że mężczyzna ciężko pracuje dla swojej rodziny wyłącznie z samolubnych pobudek jest destrukcyjna. Zatruwa ona i zakłóca relacje między mężczyznami i kobietami, w szczególności małżeństwo, będące fundamentem naszego społeczeństwa. To z kolei jest bardzo szkodliwe nie tylko dla kobiet, ale także dla dzieci i rodzin, i przyczynia się do rosnących nierówności społecznych, które obserwujemy dzisiaj.
W swoim studium przypadku jako przykład wykorzystam Wielką Brytanię, aby pokazać, jak feminizm kształtuje społeczeństwo. Inne kraje mogą mieć różniące się systemy prawne i gospodarcze, ale niezależnie od kraju feminizm kształtuje społeczeństwo w podobny sposób.
Feministyczne pragnienie zniszczenia małżeństwa
Najlepszym sposobem na pozbycie się uzależnienia od mężczyzny była eliminacja małżeństwa, ponieważ uważano, że to ono jest zasadniczą przyczyną tego uzależnienia. Baronowa Hale, która była pierwszą kobietą sprawującą urząd Prezesa Sądu Najwyższego i jednocześnie zagorzałą feministką, wyjaśniła:
„Prawo rodzinne nie podejmuje już żadnych prób wspierania stabilności małżeństwa lub jakiegokolwiek innego związku… Logicznie rzecz biorąc, osiągnęliśmy już punkt, w którym zamiast dyskutować o tym, jakie środki należałoby rozszerzyć na osoby stanu wolnego, powinniśmy zastanawiać się, czy instytucja prawna małżeństwa nadal służy jakiemukolwiek użytecznemu celowi.”[12]
Pomimo swojej pogardy dla małżeństwa, Hale była dwukrotnie zamężna, a jej drugie małżeństwo trwało 49 lat.
Słowa baronowej Hale zostały potraktowane bardzo poważnie, a kilka lat później profesor Carol Smart, posiadająca Krzyż Komandorski Orderu Imperium Brytyjskiego, wyjaśniała, że choć postulat wyeliminowania małżeństwa może wydawać się niepopularny lub nierealny, to można go zrealizować pośrednio:
„O wiele skuteczniejsze byłoby podważenie społecznej i prawnej potrzeby i wsparcia dla umowy małżeńskiej. Można to osiągnąć poprzez wycofanie przywilejów, które obecnie przysługują poślubionym parom heteroseksualnym. Takie posunięcie nie wiązałoby się z żadnymi sankcjami karnymi, ale po prostu rozszerzyłoby uznanie w świetle prawa różnego rodzaju gospodarstw domowych i związków oraz położyłoby kres takim przywilejom, jak nieuzasadniona ulga podatkowa dla małżeństw. Nieślubne pochodzenie zostałoby zniesione poprzez urzeczywistnienie prawa wszystkich kobiet, zarówno zamężnych, jak i samotnych, do nadania atrybutu ‘ślubnego pochodzenia’ swoim dzieciom. Świadczenia socjalne i ulgi podatkowe musiałyby być również przyznawane na podstawie indywidualnych potrzeb lub wkładu, a nie na podstawie przynależności do jednostki, jaką jest rodzina”.[13]
Jej idee są głęboko zakorzenione w polityce do dnia dzisiejszego.
Po pierwsze, baronowa Hale kilka lat później, w 1989 r., zmieniła Ustawę o dzieciach, wprowadzając następujący przepis:
„uchyla się zasadę prawa, zgodnie z którą ojciec jest naturalnym opiekunem swojego prawowitego dziecka”;
w ten sposób matka mogła uzyskać „ślubne pochodzenie” dziecka bez obecności ojca.
W wyniku wprowadzonych przez nią zmian w Ustawie o dzieciach, ojcom niezwykle trudno było widywać się z dziećmi w przypadku konfliktu. Musieli oni udowodnić, że ich obecność będzie korzystna dla dziecka, a nawet dla matki dziecka, zanim możliwość kontaktu zostałaby w ogóle rozważona.
Wiele brytyjskich dzieci może podziękować baronowej Hale za to, że nie mają kontaktu ze swoimi ojcami.
Dzięki małżeństwom osób tej samej płci wprowadzono różne rodzaje gospodarstw domowych i związków, czego domagała się Carol Smart. Kładzie to nacisk na erotyczną relację między dwiema osobami, które nie mogą rozmnażać się płciowo bez udziału zewnętrznych agencji. Podważa to istotę małżeństwa związaną ze zdolnością utworzenie rodziny i zapewnienie ciągłości międzypokoleniowej. Chociaż oczywiście wiele par nie może mieć dzieci i może ich nie chcieć, istota małżeństwa wynika z jego zdolności do zapewnienia dzieciom rodziców i własnego miejsca w większej całości jaką jest społeczeństwo.
Małżeństwa osób tej samej płci burzą również ideę męża i żony. Są to role i tożsamości, które istnieją we wzajemnych relacjach. Jeśli nie ma czegoś takiego jak mąż, to nie ma też czegoś takiego jak żona. Ponadto rola rodziców została ograniczona do opieki, co zaprzecza biologicznej istocie roli matki lub ojca.
Podważenie społecznego i prawnego poparcia dla instytucji małżeństwa zostało osiągnięte w 1990 r. przez niektóre znane feministki: Anna Coote, Harriet Harman i Patricia Hewitt. Opracowały one dokument dla rządowego think tanku o nazwie „The Family Way” [Z myślą o rodzinie].[14] Wyjaśniono w nim, że Partia Pracy chciała usunąć dyskryminujący charakter ulgi podatkowej dla małżeństw, aby mogli z niej korzystać w równym stopniu oboje małżonkowie. Jednak feministki te przedstawiły argumenty przeciwko temu rozwiązaniu, ponieważ zapewniałoby ono dalsze wsparcie finansowe dla małżeństw, które uważały za „pozbawione kontroli”. Wyjaśniały one, że o wiele bardziej „efektywne – bardziej ukierunkowane” byłoby wykorzystanie środków publicznych na wsparcie dzieci i osób, które się nimi opiekują [tj. kobiet], zamiast dyskryminacji ze względu na status prawny rodzica.
Zniszczenie roli mężczyzny jako żywiciela rodziny
Uznały one, że „Przesunięcie środków z zasiłku dla małżeństw oczywiście wpłynęłoby na zarobki żonatych mężczyzn”. Przyznały, że może to być politycznie niepopularne, ale omówiły różne strategie, dzięki którym byłoby to możliwe. Po ciągłych naciskach i argumentach, że ulga podatkowa dla małżeństw jest nieuzasadniona i powinna być przeznaczona dla potrzebujących matek, w 1999 roku feministki dopięły swego.
Ustanowiły w ten sposób system, w którym małżeństwo posiadające dzieci było traktowane jako dwie odrębne osoby. Rodzina składająca się z dwóch pracujących osób mieszkających z dziećmi odniosłaby znacznie większe korzyści z ulgi w ramach podatku dochodowego od osób fizycznych i braku przekroczenia progu podatkowego niż para niebędąca małżeństwem mieszkająca z dziećmi i osiągająca podobne dochody. Co więcej, feministki te manipulowały zasiłkiem na dziecko, wolną od podatku kwotą na opiekę nad dzieckiem i dopłatą podatku z tytułu zasiłku na dziecko w taki sposób, że każda rodzina, w której kobieta odważyła się nie pracować, zostawała w znacznym stopniu pominięta.
W konsekwencji obecnie, jeśli jeden rodzic jest jedyną osobą zarabiającą, dzięki czemu drugi rodzic może pozostać w domu i opiekować się dziećmi, to taka rodzina musi zapłacić wyższy podatek niż w sytuacji, gdyby jej dochód był taki sam, ale zatrudnionych było oboje rodziców.[15]
Większość krajów w Europie traktuje rodzinę jako jednostkę i zezwala na podział dochodów lub przenoszenie zasiłków (tak jakby oboje rodzice pracowali zarobkowo), co obniża podatki i daje prawdziwy wybór w zakresie opieki nad dziećmi.
Z kolei nasz system podatkowy jest nastawiony nieprzychylnie wobec wyborów dokonywanych przez rodziców i indywidualnej przedsiębiorczości. Zachęca on rodziców do podejmowania dwóch skromie opłacanych prac zamiast jednej dobrej i karze tych, którzy wolą podzielić swoje role w rodzinie na osobę zarabiającą i osobę sprawującą opiekę. Wszystko to skutkuje znacznym obniżeniem wartości wynagrodzenia mężczyzn.
Niedawno rząd zwiększył kwotę przeznaczaną na opiekę nad dziećmi. Ale jaki jest sens posiadania dzieci, jeśli trzeba chodzić do pracy? Wydaje się, że tak właśnie myślą matki. Matki chodzące do pracy mają mniej dzieci niż matki, które zajmują się domem[16]. Prawdopodobnie właśnie dlatego wprowadzono tę politykę.
Ale naprawdę przerażającą i niesprawiedliwą polityką antyrodzinną jest sposób, w jaki funkcjonuje system opieki społecznej. W przeciwieństwie do podatków, mamy zasiłek powszechny, na którego potrzeby rodzinę traktuje się jako jednostkę, a świadczenia socjalne oblicza się w oparciu o dochód gospodarstwa domowego. Ma to pewien sens, ponieważ szaleństwem byłoby płacenie zasiłku matce pozostającej w domu, jeśli jest ona żoną milionera. Z drugiej strony, system ten aktywnie zniechęca do jakiejkolwiek stabilności związków. Jeśli dana osoba ma niski dochód lub nie ma w ogóle dochodu, a jej partner lub małżonek wprowadzi się do niej, ich dochód zostanie dodany do dochodu gospodarstwa domowego, na podstawie którego obliczane są świadczenia socjalne. Młode matki o niskich dochodach mogą stracić część lub całość swojego zasiłku powszechnego, jeśli zamieszkają ze swoim partnerem, nie mówiąc już o poślubieniu go.[17]
Ta „kara za stworzenie pary” jest największą barierą dla małżeństwa, a tym samym dla większej pewności i stabilności związku wśród par o niskich dochodach. Chociaż małżeństwo jest źródłem tak wielu cennych dóbr, to takie podejście czyni je kwestią sprawiedliwości społecznej, w której powstała przepaść między bogatymi a biednymi.
Wśród najmniej zamożnych członków społeczeństwa małżeństwo staje się coraz rzadszym dobrem społecznym. W tej grupie widać, że w gospodarstwach domowych o niskich dochodach 65% dzieci wieku 16 lat nie mieszka z obojgiem rodziców. W gospodarstwach domowych o wysokich dochodach tylko 39% dzieci nie mieszka z obojgiem rodziców.
Wśród matek z dziećmi poniżej piątego roku życia, 87% matek w grupach o wyższych dochodach jest zamężnych, w porównaniu do zaledwie 24% matek w grupach o niższych dochodach.

The marriage gap – luka “małżeńska”
% of new mothers who are married, by INCOME – % nowych matek, które są mężatkami, według DOCHODU
Poorest – najbiedniejsze
Richest – najbogatsze
(Źródło: The Marriage Foundation)
Najnowsze dane z Krajowego Urzędu Statycznego (ONS) pokazują, że 71% nowych matek w najbogatszej grupie społecznej jest zamężnych, w porównaniu do zaledwie 18% wśród najmniej zamożnych. [18]
Małżeństwo znacznie poprawia życie, dochody, zdrowie i dobrobyt pary małżeńskiej i jej dzieci. Jest to ogromna korzyść, którą powinniśmy zapewnić osobom biednym.
Tak więc małżeństwo, a raczej jego brak, jest w rzeczywistości podstawową przyczyną powielania nierówności społecznych. Osoby uboższe są znacznie mniej skłonne do zawierania małżeństw, a ponieważ nie zawierają małżeństw, są znacznie bardziej narażone na wszystkie niekorzystne aspekty wynikające z niestabilnego życia rodzinnego.
W wyniku tej polityki Wielka Brytania ma najwyższy wskaźnik niestabilności rodziny w rozwiniętym świecie, co wiąże się z towarzyszącymi jej problemami wynikającymi z braku ojca i ubóstwa, takimi jak słabe wyniki społeczne w zakresie edukacji, zatrudnienia i śmiertelności, przestępczość, dalszy rozpad rodziny i narkotyki.[19] Szacuje się, że kosztuje to Wielką Brytanię 51 miliardów funtów rocznie w takich obszarach jak podatki, zasiłki, mieszkalnictwo, zdrowie, opieka społeczna, sądownictwo cywilne i karne oraz edukacja[20].
Niedawne wprowadzenie w Wielkiej Brytanii rozwodu bez orzekania o winie może na dłuższą metę pogorszyć sytuację.
Towarzyszy temu gwałtowny spadek liczby zawieranych małżeństw.
Rezultatem jest tragiczna sytuacja, w której chociaż 76% osób w wieku 20-24 lat twierdzi, że chce zawrzeć małżeństwo, to w rzeczywistości tylko około 55% kiedykolwiek to zrobi.[21]
Upadek instytucji małżeństwa jest zły dla jednostek i społeczeństwa, gdyż powiela i powiększa nierówności. Nie jest to również to, czego chcą kobiety.
Pierwszy znaczący spadek liczby małżeństw zbiegł się w czasie ze wzrostem zatrudnienia kobiet. Było to interpretowane na różne sposoby. Panowało przekonanie, że gdy kobiety pracują, to nie są już zależne od patriarchalnego związku i dążą do niezależności.
Ale nigdy nie było i nie ma systemowego, spójnego związku między zatrudnieniem kobiet a liczbą zawieranych małżeństw. Niektórzy naukowcy zdali sobie sprawę z tego, że przyczyn szukali w niewłaściwym miejscu.
W rzeczywistości wzrost współczynnika zatrudnienia kobiet zbiegł się w czasie ze spadkiem współczynnika zatrudnienia mężczyzn. Był to okres, w którym nastąpił poważny spadek produkcji, osłabienie związków zawodowych i spadek poziomu wykształcenia mężczyzn. To raczej spadek współczynnika zatrudnienia mężczyzn niż wzrost współczynnika zatrudnienia kobiet spowodował spadek w zakresie liczby małżeństw.
Chociaż dochód i wykształcenie kobiet mają istotny wpływ na małżeństwa, wpływ ten jest niespójny. Ale jeśli spojrzymy na wpływ poziomu wykształcenia mężczyzn, ich współczynnika zatrudnienia i zarobków w różnych kombinacjach, wpływ ten jest jednoznaczny. Zatrudnienie mężczyzn zwiększa szanse na zawarcie przez nich małżeństwa.
Feministkom może się to nie podobać, ale kobiety naprawdę chcą mężczyzn mających przyzwoitą pracę.
Przeanalizuję kilka wniosków z przeprowadzonych badań.
Po pierwsze, okazuje się, że stabilność zatrudnienia zwiększa zdolność mężczyzn do zawierania małżeństw. W wyniku swojego badania dynamicznego dotyczącego tego zagadnienia Oppenheimer odkrył, że chociaż poziom zarobków wpływał na zdolność mężczyzn do zawierania małżeństw, to wpływ stabilności ich zatrudnienia był jeszcze silniejszy. [22]
Corse przeprowadził wywiady jakościowe, na podstawie których określono mechanizmy tego zjawiska. Z jednej strony mężczyźni, którzy mieli problemy z zatrudnieniem, wątpili w swoje kompetencje jako potencjalnych żywicieli rodziny i swoją atrakcyjność jako potencjalnych partnerów, a zatem wyrażali obawę przed trwałym zaangażowaniem. Także kobiety miały obawy związane z tym, co postrzegały jako wiązanie się z mężczyznami, na których nie można polegać.[23]
Xie i in. przyjrzeli się roli potencjału ekonomicznego zarówno mężczyzn, jak i kobiet, i również oni stwierdzili, że zarobki kobiet nie mają wpływu na prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa. Jednak większy potencjał zarobkowy mężczyzn wyraźnie sprzyjał zawieraniu małżeństw.[24]
Smock i Manning zbadali, w jaki sposób względny wkład ekonomiczny konkubentów wpływa na ich przejście do małżeństwa. Ich wnioski były bardzo jednoznaczne. Im wyższe roczne zarobki mężczyzny, tym większe prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa zamiast kontynuowania konkubinatu. Posiadanie wyższego wykształcenia zwiększa prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa o 150%. Zatrudnienie mężczyzn w pełnym wymiarze godzin znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo separacji. Prawdopodobieństwo zawarcia małżeństwa lub separacji można było przewidzieć na podstawie samych cech ekonomicznych mężczyzn.[25]
Według Harknetta i Kuperberga to warunki na rynku pracy wyjaśniają pozytywny związek między wykształceniem a małżeństwem. Gdyby słabiej wykształceni mężczyźni mieli równie dobre warunki na rynku pracy, różnica we wskaźniku małżeństw między mężczyznami wykształconymi i słabiej wykształconymi zmniejszyłaby się. Lepsze warunki na rynku pracy są pozytywnie powiązane ze wskaźnikiem małżeństw u mężczyzn na wszystkich poziomach wykształcenia.[26]
Autor i in. przyjrzeli się wskaźnikom małżeństw wśród osób dorosłych bez wyższego wykształcenia w USA. Zgromadzone dane rozbili oni według klasy i grupy rasowej kształtujących wzorce, według których zachodzi asertywne kojarzenie par. Stwierdzili, że wzorce dotyczące małżeństw niemal bezpośrednio podążają za zmianami w wynagrodzeniach mężczyzn w każdej grupie etnicznej. [27]
Kolejnym uderzającym odkryciem jest to, że nie tylko wynagrodzenie mężczyzny jest ważne, ale także stosunek dochodów męża do dochodów żony. Kobiety wydają się wyczuwać, że jeśli zarabiają więcej niż ich mężowie, może to w jakiś sposób zagrozić ich związkowi.
W rzeczywistości, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że potencjalny dochód żony przekroczy rzeczywisty dochód jej męża, żony zniekształcają swój udział w rynku pracy, aby uniknąć odwrócenia roli płci w zarobkach.
W sytuacjach, gdzie żony zarabiają więcej niż ich mężowie, wydają się one zwiększać wykonywaną przez siebie ilość prac domowych, jakby chciały to w jakiś sposób zrekompensować. [28]
Okazało się również, że wśród 26% par, w których żona zarabia więcej niż mąż, uczestnicy badania częściej zgłaszają, że ich związek jest mniej szczęśliwy, częściej występują w nim konflikty i występuje wyższe prawdopodobieństwo rozwodu.
Badania przeprowadzone w Danii wykazały, że w momencie, w którym zarobki żony przewyższają zarobki męża, jest on bardziej narażony na zaburzenia erekcji.[29]
Autor i in. przeprowadzili szeroko zakrojone i metodologicznie rygorystyczne badanie, w którym sprawdzili, w jaki sposób pogorszenie koniunktury w amerykańskim przemyśle wytwórczym wpłynęło na płace mężczyzn i kobiet oraz jak to z kolei wpłynęło na płodność i małżeństwo.
Szczególnie zaskakującym odkryciem było to, w jaki sposób niższe płace miały różny wpływ na mężczyzn i kobiety. W sytuacjach, w których spadała tylko płaca kobiety, następowało obniżenie odsetka urodzeń wśród nastoletnich dziewcząt i w jeszcze większym stopniu obniżenie odsetka urodzeń poza związkami małżeńskimi. Badacze sugerują, że stało się tak, ponieważ względna wartość wynagrodzeń mężczyzn wzrosła z punktu widzenia kobiet. Chociaż nie był to jedyny czynnik powodujący te zmiany, argumentowali oni, że może on odpowiadać za około 30-40% zaobserwowanych zmian w częstości występowania małżeństw.[30]
Małżeństwo ma również korzystny wpływ na produktywność mężczyzn. Bradford Wilcox pokazuje, że nie tylko zatrudnienie mężczyzn zachęca do małżeństwa, ale także utworzenie rodziny ma bardzo korzystny wpływ na produktywność mężczyzn, ponieważ mężczyźni zwiększają swoje zarobki najpierw, gdy są w związku, potem, gdy się żenią, a następnie, gdy pojawiają się dzieci. Efekt ten znany jest jako premia małżeńska i jest szczególnie intensywny u młodszych mężczyzn.[31]
Podobnie jak widzimy pozytywne powiązania między zatrudnieniem mężczyzn a małżeństwem, znajdujemy obszerne dowody sugerujące, że zatrudnienie kobiet może mieć negatywny wpływ na małżeństwo.[32]
Wszystko to jest szczególnie istotne dla Wielkiej Brytanii, gdzie w ciągu ostatnich 20 lat obserwowaliśmy pogorszenie pozycji ekonomicznej mężczyzn w stosunku do kobiet.[33],[34]
Choć przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, to przyczyniającym się do niego czynnikiem może być cała seria feministycznych polityk, które doprowadziły do znacznego pogorszenia osiąganych przez mężczyzn wyników w zakresie wykształcenia, co nie jest postrzegane jako problem przez nasze Ministerstwo Edukacji.[35]
Jeśli dodamy do tego ekstremalny sposób, w jaki wynagrodzenia mężczyzn zostały niemal całkowicie zdewaluowane przez system ulg podatkowych i zasiłków, który wydaje się być zaprojektowany tak, aby kobieta mogła wyrzucić z domu nawet pracującego mężczyznę, jasne staje się, że mamy problem.
Skoro dochody mężczyzn ułatwiają zawarcie małżeństwa i zwiększają ich stabilność, zwracanie uwagi na dochody mężczyzn przyniosłoby wiele korzystnych skutków.
W świetle tego kwestia zatrudnienia mężczyzn jest warta uwagi i inwestycji w gospodarce.
Oto kilka sugestii dotyczących polityki:
- Przyjrzenie się długoterminowym konsekwencjom wyników mężczyzn w systemie edukacji. Obejmuje to to dążenie do osiągnięcia równych wyników edukacyjnych mężczyzn i kobiet, a także tworzenie większej liczby szkoleń technicznych i możliwości przyuczenia do zawodu dla chłopców. Obecnie w Wielkiej Brytanii mamy system, który aktywnie dyskryminuje mężczyzn.[36]
- Oznacza to również konieczność inwestowania w przemysł i projekty infrastrukturalne na dużą skalę – najlepiej w obszary o szczególnie wysokim poziomie bezrobocia lub niskim poziomie wynagrodzeń mężczyzn. Są to projekty, które przyniosą korzyści dla środowiska i wygenerują zyski ekonomiczne.
- Kilka zainteresowanych tym problemem organizacji zaproponowało zmiany w zasiłku małżeńskim, które zwiększyłyby wartość wynagrodzenia mężczyzn.
- Oznacza to również przyjrzenie się prawom pracowniczym i odejście od gospodarki pracy dorywczej w kierunku bardziej stabilnych form zatrudnienia.
- Możliwości pracy i szkolenia powinny być dostępne dla młodych ludzi, którzy chcą zakończyć edukację w wieku szesnastu lat.
- Chociaż musiałaby ona być neutralna pod względem płci, być może moglibyśmy ożywić ideę „wynagrodzenia pozwalającego na utrzymanie rodziny”.
Niektórzy ludzie mogą sprzeciwiać się tego rodzaju działaniom, ponieważ odwracają one uwagę od rzekomej różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Jednak przedstawione tu rozwiązania mają przynieść korzyści najmniej zamożnym członkom społeczeństwa, a mniej zamożne kobiety mogą mieć inne troski.
Po pierwsze, wśród osób mniej zamożnych różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest znacznie mniejsza niż wśród przedstawicieli wolnych zawodów.[37]
Jak pokazaliśmy, kobiety w grupach o niższych dochodach bardzo często nie mają męża ani nawet partnera, który mógłby je wspierać. Kobiety te prawdopodobnie byłyby zadowolone widząc, że ich synowie, bracia, a nawet potencjalni ojcowie ich dzieci zarabiają trochę więcej.
Widzimy, że nawet kobiety, które zarabiały więcej niż mężczyźni przed urodzeniem dziecka, chcą wziąć dłuższą przerwę od pracy po urodzeniu dziecka, nawet jeśli ich rodzina jest potem w gorszej sytuacji. Opieka nad dziećmi jest oczywistym priorytetem dla większości matek i będzie ona ułatwiona, jeśli mąż będzie w stanie zaoferować wsparcie. Mniej zamożne kobiety mogą również mieć mniej interesującą pracę i z tego względu w bardziej priorytetowy sposób traktować dzieci. Niektóre badania wskazują, że kobiety, które nie kontynuują edukacji, częściej spędzają w pracy mniej godzin. Być może kobiety o niższych dochodach są po prostu mniej zmotywowane do podjęcia pracy.[38] Skupienie się na zatrudnieniu mężczyzn pomogłoby zwiększyć odsetek małżeństw wśród osób mniej zamożnych.
Podniesienie wskaźnika zawierania małżeństw doprowadzi do powstania większej liczby gospodarstw domowych z dwojgiem rodziców, co również zwiększy liczbę ojców zaangażowanych w opiekę nad dziećmi, zwiększając tym samym możliwości dla matek, które chcą pracować.
Kilka wniosków
Feministyczna troska o niezależność kobiet była w ciągu ostatnich kilku dekad przyczyną obsesyjnego zwracania uwagi na różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz przyczyniła się do podjęcia wielu badań i przyjęcia polityki koncentrującej się na indywidualnych zarobkach.
Jednak większość ludzi żyje w grupach rodzinnych, gdzie ich jakość życia zależy od dochodu całego gospodarstwa domowego i liczby jego członków. Dostrzeżenie problemu wynagrodzeń mężczyzn i roli, jaką odgrywają one w tworzeniu rodziny, prowadzi do oczywistego wniosku, że przeciętne kobiety nie są bardzo zaniepokojone tym, że będą przynajmniej częściowo zależne od mężczyzn, jeśli chodzi o zakładanie rodziny i prowadzenie domu.
W rzeczywistości, gdy zaczniemy przyglądać się wynagrodzeniom kobiet w szerszym kontekście całej rodziny, okazuje się, że zaczynają pojawiać się nowe wyjaśnienia różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.
Feministyczne rozumienie luki płacowej jest takie, że kobiety poświęcają więcej czasu opiece nad dziećmi, ponieważ mężczyźni zarabiają więcej niż one. Gdyby kobiety zarabiały więcej, sytuacja uległaby odwróceniu.
Jednak w rzeczywistym świecie jest inaczej. Zamężne matki korzystają z zarobków swoich partnerów, aby zmniejszyć liczbę godzin własnej pracy, co nie jest możliwe w przypadku matek w innej sytuacji, jeśli chodzi o gospodarstwo domowe. Kolejne badania pokazują, że matki wolałyby zarabiać mniej pieniędzy i spędzać więcej czasu ze swoimi dziećmi, gdyby tylko miały taką możliwość.[39] Matki wolą również pozostać w domu i opiekować się dziećmi, nawet jeśli zarabiają więcej niż ich mąż.[40] W Wielkiej Brytanii widzimy ciągły nacisk na to, aby zmuszać matki do podejmowania pracy, a mimo to nadal wolą one opiekować się swoimi dziećmi.[41]
Pokazuje to, że różnica w wynagrodzeniach nie jest konsekwencją tego, że kobiety są zmuszone do przejmowania głównej odpowiedzialności za opiekę nad dziećmi. Luka płacowa jest raczej wyrazem kobiecych wyborów. Kobiety decydują się rezygnację z zatrudnienia przez dłuższy czas, a nawet jeśli są zatrudnione, to wybierają mniej godzin pracy, pracują bliżej domu i zatrudnienie na stanowiskach o mniejszej odpowiedzialności, ponieważ dzieci są dla nich ważniejsze niż praca. Być może powodem, dla którego luka płacowa jest wyższa wśród wysoko wykwalifikowanych profesjonalistów, jest to, że kobiety należące do tej grupy mogą pozwolić sobie na spędzanie większej ilości czasu poza pracą, ponieważ mają dobrze wynagradzanych mężów.
Ideologia feministyczna omówiona w pierwszej części tego eseju jest diametralnie sprzeczna z tym, co czują i czego pragną kobiety. Kobiety chcą, by mężczyźni zarabiali więcej od nich i są bardziej skłonne poślubić ich, gdy tak jest. Kiedy kobiety zaczynają zarabiać więcej niż mężczyźni, nikt nie jest zbyt szczęśliwy, a sprawy nie układają się szczególnie dobrze. Luka płacowa nie została stworzona przez patriarchat, a przez kobiety. Wynika to z tego,, że jeśli kobiety są w związkach z mężczyznami, którzy je kochają i dbają o nie i ich rodziny, to chcą one kochać swoich mężczyzn i swoje rodziny i przywiązują znacznie mniejszą wagę do pracy zarobkowej.
[1] http://empathygap.uk/?p=150.
[2] Hillman, N. and Robinson, N., 2016. Boys to Men: The underachievement of young men in higher education-and how to start tackling it [Od chłopców do mężczyzn: Słabe osiągnięcia młodych mężczyzn w szkolnictwie wyższym – i jak rozwiązać ten problem]. Oxford: Higher Education Policy Institute.
[3] Perry, L., 2022. The Case Against the Sexual Revolution [Argument przeciwko rewolucji seksualnej]. John Wiley & Sons.
[4] Brough, M. and Sheppard, P., 2022. Fertility decision-making in the UK: Insights from a qualitative study among British men and women [Podejmowanie decyzji w sprawie płodności w Wielkiej Brytanii. Wnioski z badania jakościowego wśród brytyjskich mężczyzn i kobiet]. Social Sciences, 11(9), s. 409.
[5] Van Creveld, M., 2013. The privileged sex [Płeć uprzywilejowana]. DLVC Enterprises.
[6] James Selma 1994, Marx and Feminism [Marks i feminizm], Crossroads Centrepiece, Kings Cross Women’s Centre.
[7] Marxist Feminism’s Ruined Lives [Życie zniszczone przez marksistowski feminizm], Frontpage Mag.
[8] Coote, A., Harman, H. i Hewitt, P., 1990. The Family Way: A new approach to policy-making [Z myślą o rodzinie: Nowe podejście do tworzenia polityki]. Londyn: Institute for public policy research.
[9] Bertrand, M., Kamenica, E. i Pan, J., 2015. Gender identity and relative income within households [Tożsamość płciowa i względne dochody w gospodarstwie domowym]. The Quarterly Journal of Economics, 130(2), s. 571-614.
[10] Raport ze spotkania Grupy Ekspertów ds. Przemocy w Rodzinie ze szczególnym uwzględnieniem jej wpływu na kobiety: Wiedeń, 8-12 grudnia 1986 r.
[11] Bernard, J., 1981. The good-provider role: Its rise and fall [Rola dobrego żywiciela rodziny: wzrost i upadek jej znaczenia]. American Psychologist, 36(1), s. 1.
[12] Eekelaar, J. i Katz, S.N., 1980. Marriage and cohabitation in contemporary societies: areas of legal, social, and ethical change: an international and interdisciplinary study [Małżeństwo i konkubinat we współczesnych społeczeństwach. Obszary zmian prawnych, społecznych i etycznych: badanie międzynarodowe i interdyscyplinarne].
[13] Smart, C., 2013. The ties that bind (Routledge revivals): Law, marriage and the reproduction of patriarchal relations [Więzy, które łączą (odrodzenie Routlege): Prawo, małżeństwo i odtwarzanie patriarchalnych relacji]. Routledge.
[14] Coote, A., Harman, H. i Hewitt, P., 1990. The Family Way: A new approach to policy-making [Z myślą o rodzinie: Nowe podejście do tworzenia polityki]. Londyn: Institute for public policy research.
[15] Young, F., 2022. Reform the Marriage Allowance-The case for recognising marriage in the tax system and why we should keep the Marriage Allowance [Reforma kwoty wolnej od opodatkowania przysługującej małżeństwu – Argument za uznaniem małżeństwa w systemie podatkowym i dlaczego powinniśmy utrzymać kwotę wolną od opodatkowania przysługującą małżeństwu].
[16] DeRose, L. i Stone, L., 2021. More work, fewer babies: What does workism have to do with falling fertility [Więcej pracy, mniej dzieci: Co workizm ma wspólnego z malejącą dzietnością].
[17] https://marriagefoundation.org.uk/wp-content/uploads/2023/09/MF-briefing-note-Family-Unfriendly-Britain.pdf (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.).
[18] https://marriagefoundation.org.uk/wp-content/uploads/2023/09/MF-briefing-note-Family-Unfriendly-Britain.pdf (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.).
[19] UK families among most unstable in the developed world – Marriage Foundation [Brytyjskie rodziny wśród najbardziej niestabilnych w krajach rozwiniętych – Marriage Foundation] (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.).
[20] Government under pressure to back marriage as cost of family breakdown hits £51 billion – Marriage Foundation [Rząd jest pod presją aby wspierać małżeństwo, ponieważ koszt rozbicia rodzin dochodzi do 51 miliardów funtów].
[21] https://marriagefoundation.org.uk/wp-content/uploads/2019/04/MF-briefing-note-Unfulfilled-aspirations.pdf
[22] Oppenheimer, V.K., 2000. The continuing importance of men’s economic position in marriage formation. The ties that bind: Perspectives on marriage and cohabitation, [Ciągłe znaczenie pozycji ekonomicznej mężczyzn na zawieranie małżeństw. Więzy, które łączą: Perspektywy dotyczące małżeństwa i konkubinatu], s. 283-301.
[23] Corse, S.M. i Silva, J.M., 2016. Intimate Inequalities. Beyond the Cubicle: Job Insecurity, Intimacy, and the Flexible Self [Intymne nierówności. Poza biurowym boksem: Niepewność zatrudnienia, intymność i elastyczne ego], s. 283.
[24] Xie, Y., Raymo, J.M., Goyette, K. i Thornton, A., 2003. Economic potential and entry into marriage and cohabitation [Potencjał ekonomiczny a zawieranie małżeństw i konkubinat]. Demography, 40, s. 351-367.
[25] Smock, P.J. i Manning, W.D., 1997. Cohabiting partners’ economic circumstances and marriage [Okoliczności ekonomiczne partnerów w konkubinacie a małżeństwo]. Demography, 34, s. 331-341.
[26] Harknett, K. i Kuperberg, A., 2011. Education, labor markets and the retreat from marriage [Wykształcenie, rynki pracy i wycofanie się z małżeństwa]. Social Forces, 90(1), s. 41-63.
[27] David, Autor, and Wasserman Melanie. „Wayward sons: The emerging gender gap in labor markets and education” [Krnąbrni synowie: pojawiająca się luka płciowa na rynkach pracy i w edukacji]. Third Way Report 20013 (2013).
[28] Bertrand, M., Kamenica, E. i Pan, J., 2015. Gender identity and relative income within households [Tożsamość płciowa i względne dochody w gospodarstwie domowym]. The Quarterly Journal of Economics, 130(2), s. 571-614.
[29] Pierce, L., Dahl, M.S. i Nielsen, J., 2013. In sickness and in wealth: Psychological and sexual costs of income comparison in marriage [W chorobie i w bogactwie: Psychologiczne i seksualne koszty porównywania dochodów w małżeństwie]. Personality and Social Psychology Bulletin, 39(3), s. 359-374.
[30] Autor, D., Dorn, D. i Hanson, G., 2019. When work disappears: Manufacturing decline and the falling marriage market value of young men [Gdy praca znika: Dekoniunktura w sektorze wytwórczym i malejąca wartość młodych mężczyzn na rynku matrymonialnym]. American Economic Review: Insights, 1(2), s. 161-178.
[31] Wilcox, W.B. and Lerman, R.I., 2014. For richer, for poorer: How family structures economic success in America [Dla bogatszych, dla biedniejszych: Jak rodzina kształtuje sukces ekonomiczny w Ameryce].
[32] Jalovaara, M., 2003. The joint effects of marriage partners’ socioeconomic positions on the risk of divorce [Połączony wpływ pozycji socjoekonomicznej małżonków na ryzyko rozwodu]. Demography, 40(1), s. 67-81.
[33] https://www.resolutionfoundation.org/comment/woman-are-leading-the-charge-of-britains-impressive-employment-record/ (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.)
[34] https://www.statista.com/statistics/280120/employment-rate-in-the-uk-by-gender/ (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.)
[35] Hillman, N. and Robinson, N., 2016. Boys to Men: The underachievement of young men in higher education-and how to start tackling it [Od chłopców do mężczyzn: Słabe osiągnięcia młodych mężczyzn w szkolnictwie wyższym – i jak rozwiązać ten problem]. Oxford: Higher Education Policy Institute.
[36] https://www.conservativewoman.co.uk/time-to-wring-this-swans-neck/ (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.)
[37] Andrew, A., Bandiera, O., Costa-Dias, M. i Landais, C., 2021. Women and men at work [Kobiety i mężczyźni w pracy].IFS Deaton Review of Inequalities.
[38] Belfield, C. i van der Erve, L., 2018, Getting a degree doesn’t just lead women to earn more – they work more, pay more tax and marry higher earners [Po skończeniu studiów kobiety nie tylko zarabiają więcej – także więcej pracują, płacą więcej podatków i wychodzą za mężczyzn, którzy zarabiają więcej], IFS.
[39] https://www.mothersathomematter.com/research#mother-baby-research-summary (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.)
[40] Andrew, A., Bandiera, O., Dias, M.C. i Landais, C., 2021. The careers and time use of mothers and fathers [Kariery i wykorzystanie czasu przez matki i ojców]. Institute for Fiscal Studies. Dostępny pod adresem: https://ifs. org. uk/publications/careers-and-time-use-mothers-and-fathers.
[41] https://www.understandingsociety.ac.uk/2019/10/22/how-womens-employment-changes-after-having-a-child (data ostatniego dostępu 21.11.2023 r.)