Uśmiechnięty rozwód nie istnieje

user

Lorem ipsum dolor sit amet consectetur adipiscing elit dolor

Keywords

1

„Dyktatura relatywizmu” to jedno z najczęściej powtarzanych wyrażeń Benedykta XVI

2

Liberalizmowi na rękę może być ujawnianie się co jakiś czas „twardej pięści”, która przyspiesza pochód sił postępu

3

Jedyną stawką godną uwagi jest dla katolickiego chrześcijaństwa zachowanie charakteru ortodoksji religii prawdziwej

Abstrakt

Rodzina to podstawowa komórka społeczna, a jej założenie jest przeznaczeniem niemal każdego człowieka, zdecydowana większość z nas czuje to podświadomie. Jest to bowiem pierwotna i naturalna forma organizacji życia społecznego, która została wręcz wyryta w naszym kodzie gatunkowym, który podzielają wszystkie kultury świata. Stąd ochronę rodziny wprowadziliśmy również do Konstytucji, która w art. 18 zawiera specjalny status małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, „które znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.” Już na tym etapie jakiekolwiek rozważania na temat ułatwienia procedury rozbijania rodzin wydają się niezgodne z Konstytucją, jednak powodów, dla których powinniśmy ratować rodziny, a nie je dobijać jest o wiele więcej. Musimy sobie bowiem uświadomić, że uśmiechnięty rozwód nie istnieje.

Rządząca obecnie w Polsce centrolewicowa koalicja przygotowuje się do ataku na rodzinę, i to na wielu frontach. W najbliższych miesiącach, a może nawet tygodniach możemy się nawet spodziewać wprowadzenia paramałżeńskich związków partnerskich dla osób tej samej płci. Do tego dochodzi wprowadzona rozporządzeniem pigułka „dzień po” dla dzieci, będąca zachętą do przedwczesnej inicjacji seksualnej,  jak również potencjalna legalizacja aborcji eugenicznej (wbrew długoletniej i ugruntowanej linii orzeczniczej Trybunału Konstytucyjnego). To tylko niektóre spośród operacji mających na końcu uderzyć w rodzinę. Teraz słyszymy o działaniach mających na celu strywializowanie roli małżeństwa.

Owe trywializowanie roli małżeństwa ma miejsce w Ministerstwie Sprawiedliwości pod zarządem Adama Bodnara, gdzie ruszyły prace nad uproszczeniem procedury rozwodowej – doniosła Rzeczpospolita[1]. Potencjalna ustawa zawierać ma jedno z dwóch rozpatrywanych w resorcie Adama Bodnara rozwiązań: rozwód u notariusza oraz rozwód przed urzędnikiem Urzędu Stanu Cywilnego. W ten sposób miałyby zostać odciążone sądy, w których czas w postępowań w sprawach o rozwód wynosi w zależności od sądu nawet kilka lat.  Jakikolwiek model nie zostanie wybrany, to należy zadać przede wszystkim pytanie, czy państwu, społeczeństwu oraz samym zwaśnionym małżonkom powinno zależeć na szybkich, urzędowych rozwodach?

Rodzina to podstawowa komórka społeczna, a jej założenie jest przeznaczeniem niemal każdego człowieka, zdecydowana większość z nas czuje to podświadomie. Jest to bowiem pierwotna i naturalna forma organizacji życia społecznego, która została wręcz wyryta w naszym kodzie gatunkowym, który podzielają wszystkie kultury świata. Stąd ochronę rodziny wprowadziliśmy również do Konstytucji, która w art. 18 zawiera specjalny status małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, „które znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”[2] Już na tym etapie jakiekolwiek rozważania na temat ułatwienia procedury rozbijania rodzin wydają się niezgodne z Konstytucją, jednak powodów, dla których powinniśmy ratować rodziny, a nie je dobijać jest o wiele więcej. Musimy sobie bowiem uświadomić, że uśmiechnięty rozwód nie istnieje.

Ekonomiczne skutki rozwodów

Człowiek najbardziej produktywny jest w rodzinie. To dzięki ciepłu domowego ogniska nasze życie jest dobrze zorganizowane i uporządkowanie, co pozwala na efektywniejszy rozwój ścieżki zawodowej. Istnieją badania analizujące związek pomiędzy stanem cywilnym a produktywnością, zaangażowaniem, przepracowanym czasem pracy i poziomem zarobków. Okazuje się, że stabilny związek małżeński zwiększa poziom zarobków o 21% w stosunku do stanu wolnego, i o 19% w porównaniu do osób będących po rozwodzie.[3] Natomiast według innego badania występowanie konfliktów w małżeństwie jest silnie skorelowane nie tylko ze spadkiem produktywności, a nawet z prawdopodobieństwem utraty zatrudnienia, szczególnie w przypadku mężczyzn.[4] Z danych amerykańskich wynika, że po rozwodzie mniej zarabiają zarówno kobiety (średnio o 30%), jak i mężczyźni (średnio o 6%).[5] Rozwód nie opłaca się więc nikomu, a zwłaszcza kobietom.

Według amerykańskich badań z 1995 roku, osoby pozostające w związku małżeńskim posiadały majątek (mediana) w wysokości 66100 $. Tymczasem osoby po rozwodzie tylko 33670 $, wdowcy 42275 $, a osoby, które nigdy się nie pobrały 35000 $. Wszyscy badani mieli pomiędzy 51 a 61 lat.[6] Podobne obserwacje możemy zauważyć w badaniach z minionej dekady. W 2016 roku kanadyjski Departament Sprawiedliwości opublikował raport na temat Ekonomicznych konsekwencji rozwodów i separacji. Badanie to potwierdziło poznaną wcześniej w USA korelację. Szczególnie dotkliwa jest ona dla samotnych rodziców i ich dzieci. W 2009 rok co dziesiąty samotnie wychowujący rodzic w Kanadzie aż 40% miesięcznego budżetu wydawał na spłatę zadłużenia.[7] Również rząd Australii pochylił się nad problemem gorszej sytuacji finansowej wśród rodziców samotnie wychowujących dzieci. W opracowaniu Australijskiego Instytutu Studiów nad Rodziną takie same korelacje zostały potwierdzone w sześciu krajach OECD, tj. Wielkiej Brytanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej, Szwajcarii oraz Australii. W każdym z tych krajów odnotowano spadek zarobków kobiet po rozwodzie. W perspektywie 6 lat, jedynie w Szwajcarii zarobki rozwódek powróciły do poziomu z okresu trwania małżeństwa.[8]

Rozpad rodzin i małżeństw wpływa nie tylko na aspekty ekonomicznye jednostek, ale również na budżet państwa, a co za tym idzie, całego społeczeństwa. Koszty te wyliczyli analitycy Collegium Intermarium, którzy wskazali na kwotę 5,7 mld zł w 2019 roku. W tej kwocie uwzględniono m.in. koszty utrzymania Funduszu Alimentacyjnego, środki finansowe na wspieranie rodzin, preferencje podatkowe dla osób samotnie wychowujących dzieci, a także leczenie psychiatryczne, czy koszty postępowań rodzinnych i rozwodowych.[9] Koszty ekonomiczne (zwłaszcza dla społeczeństwa i państwa) rozwodu są często pomijane w debacie publicznej na temat trwałości małżeństw w Polsce. Warto mieć świadomość, że za każdym rozpadem rodziny stoi nie tylko dramat małżonków oraz dzieci, ale również ich gorsza pozycja finansowa.

Wpływ rozwodu na zdrowie człowieka

Skoro trwanie w rodzinie to najbardziej naturalna forma spędzenia życia człowieka, to oderwanie od niej musi wiązać się z nienaturalnymi konsekwencjami. Choć może to wydawać się nieoczywiste, to zarówno samotność, jak i rozwód wpływa negatywnie na zdrowie człowieka, głównie przez styl życia osoby samotnej lub rozwiedzionej. Naukowcy wskazują nawet na korelację pomiędzy stanem cywilnym a ryzykiem wystąpienia chorób kardiologicznych, cukrzycy czy nadciśnienia. Pacjenci samotni charakteryzują się istotnie wyższą śmiertelnością na wyżej wspomniane choroby w porównaniu do pacjentów pozostających w związku małżeńskim.[10]

Jedna z dużych analiz na temat stanu cywilnego wskazuje nawet ma badania, z których wynika, że osoby rozwiedzione o wiele rzadziej dożywają emerytury od tych żyjących w małżeństwie. Podobna korelacja wystąpiła u wdowców, lecz co ciekawe, nie u wdówek.[11] Jak widać w aspektach zdrowotnych  to mężczyzna jest większym beneficjentem związku małżeńskiego.

Najbardziej obecnym (całkiem słusznie) w umysłach Polaków negatywnym następstwem rozwodu jest dramat dzieci i problemy z ich rozwojem psychicznym. Nie oznacza to jednak, że rodzice, którzy decydują się na rozwód są w lepszej sytuacji pod kątem zdrowia psychicznego. Osoby rozwiedzione częściej sięgają po używki (alkohol, papierosy oraz narkotyki), niż osoby o innym stanie cywilnym. Problem ten dotyczy obu płci, choć dużo częściej mężczyzn.[12]

Następstwem problemów psychicznych rozwodników są niestety również tendencje samobójcze. Osoby rozwiedzione oraz żyjące w separacji dwukrotnie częściej popełniały samobójstwa niż osoby pozostające w związku małżeńskim. Co istotne przez pryzmat naszych rozważań, status singla oraz wdowca nie wpłynął znacząco na ryzyko samobójstwa.[13] Tak więc to nie samotność, a rozpad rodziny jest czynnikiem wpływającym na ryzyko targnięcia się na swoje życie.

Negatywnych skutków rozwodu nie da się także zaleczyć ponownym wejściem w relację romantyczną. Zdaniem dr hab. Grażyny Jarząbek-Bieleckiej z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu:

„Rozwód jest negatywnym przeżyciem i zwykle źle wpływa na zdrowie, zwiększa np. ryzyko pojawienia się problemów kardiologicznych, zachorowań na nowotwory, problemów psychosomatycznych skutkujących u rozwiedzionych kobiet oraz ich córek zaburzeniami cyklu miesiączkowego. Zazwyczaj pojawiają się zaburzenia nastroju, które niosą ze sobą poczucie zwątpienia, osamotnienia, utratę pewności siebie, pogorszenie sytuacji finansowej, rozluźnienie więzi towarzyskich. Przewlekłe choroby, jak cukrzyca, choroby serca, rozwijają się powoli w dłuższym okresie czasu, pod wpływem wielu doświadczeń z przeszłości. Ponowne zamążpójście nie jest w stanie naprawić następstw zdrowotnych spowodowanych przez rozwód czy śmierć małżonka.”[14]

Wpływ rozbicia rodziny na dzieci

Największym przegranym rozwodu rodziców jest dziecko.  Osoba, której rodzic powinien zapewnić nie tylko wikt i opierunek, ale również miłość (a także wzór miłości) oraz dobre wychowanie, najczęściej w wyniku decyzji rodziców zostaje tego pozbawiona, przez przerwanie lub ograniczenie relacji z jednym z rodziców. Nie istnieje dobry model wychowania dzieci po rozwodzie, można co najwyżej dyskutować, który z nich jest najmniej szkodliwy. Rosnąca na popularności i wychwalana często opieka naprzemienna jest w rzeczywistości marnym substytutem zdrowej relacji rodzinnej, która przyczynia się do poczucia, że coś takiego jak dom nie istnieje, w końcu nie można mieć dwóch domów (bezpiecznego miejsca rodzącego ciepłe uczucia).

Dziecko uczy się nie tylko świata, ale również siebie i swojej natury przez obserwowanie przede wszystkim rodziców. Rozwód pozbawia dziecko odpowiedniego wzorca miłości oraz dobrej relacji damsko-męskiej. Wskutek rozpadu rodziny dzieci mają problemy z nawiązywaniem relacji w przyszłości. Naturalne jest również to, że dziecko porównuje się do innych. Widząc szczęśliwe rodziny swoich rówieśników dzieci mogą poczuć się gorsze, co przyczynia się do problemów z ich samooceną. Rozpad rodziny to także utrata podstawowej potrzeby każdego człowieka – bezpieczeństwa.[15]

Brak odpowiednich relacji z obojgiem rodziców, obserwowanie kłótni i sporów pomiędzy nimi oraz niedostateczna uwaga, jaką może poświęcić pojedynczy rodzic na wychowanie dzieci sprawia, że dzieci z rozwiedzionych rodzin zostają naznaczone na całe swoje dorosłe życie. Zbiorcza analiza skutków rozwodu na rozwój dzieci wskazuje na ryzyko wystąpienia szeregu daleko idących negatywnych konsekwencji. Wśród nich warto wymienić m.in.:

  • nasilające się stany lękowe oraz depresja,
  • niższa samoocena,
  • trudność w nawiązywaniu relacji społecznych,
  • wzrost akceptacji dla seksu pozamałżeńskiego,
  • wcześniejsza inicjacja seksualna,
  • mniejsza satysfakcja ze związku w dorosłym życiu,
  • mniejsze zaufanie do instytucji nierozerwalnego małżeństwa,
  • wyższe prawdopodobieństwo porzucenia swojej wiary,
  • niższe wyniki w nauce,
  • wyższe prawdopodobieństwo samobójstwa,
  • podatność na uzależnienia.[16]

W najbardziej patologicznych sytuacjach, relacja dziecka z jednym z rodziców jest celowo ograniczana przez opiekuna posiadającego pełnię władzy rodzicielskiej. Sytuację taką nazywamy alienacją rodzicielską, która negatywnie wpływa na rozwój dziecka oraz jego emocje. Amerykański psychiatra sądowy dr Richard Gardner ukuł termin zespołu alienacji rodzicielskiej (parental alienation syndrome – PAS). Dzieci, które go doświadczają stają się częścią walki (a zarazem jej ofiarami) pomiędzy rodzicami. U dzieci cierpiących z powodu PAS częściej występują zachowania autodestrukcyjne, blokady własnej indywidualności, gniew, agresja, depresja, czy nawet myśli i próby samobójcze.[17]

W świetle powyższych informacji warto się zastanowić, czy kodeksowe uregulowanie dopuszczlności rozwodu ma racje bytu. Według art. 56 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, „rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków”.[18] Czy rozwód bez szkody dla dziecka jest możliwy? Jedynie w sytuacjach skrajnych i patologicznych, jak przemoc w domu, czy nałóg utrudniający normalne życie rodzinne. Takich rozwodów jest jednak dziś bardzo mało.

Koszty niemierzalne

Oprócz negatywnych wpływów na finanse i zdrowie wszystkich członków rodziny, na rozwodach tracimy również my wszyscy jako naród. Często są to koszty niemożliwe do zmierzenia, czy nawet oszacowania. Do takiego wniosku możemy dojść już sumując wszelkie negatywne konsekwencje, jeśli poddamy jej oględnej analizie. Rodzice są mniej produktywni, dzieci w dorosłym życiu mają niższe kompetencje zawodowe, a na dodatek wszyscy z nich potrzebują większej opieki lekarskiej i psychologicznej.

Dochodzą do tego koszty demograficzne, którym towarzyszy efekt kuli śnieżnej. Nie będzie odkrywcze stwierdzenie, że dzieci rodzą się najczęściej w rodzinach. Rozpad małżeństw w naturalny sposób prowadzi do zmniejszenia dzietności, co niczym domino pociąga za sobą kolejne konsekwencje: spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, wyższe koszty utrzymania systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej w relacji do PKB czy niższy przyrost gospodarczy.

Rodzinom w kryzysie trzeba podać rękę, nie brzytwę

Prace prowadzone przez resort Adama Bodnara, których celem jest uproszczenie postępowania rozwodowego należy uznać jednoznacznie za złe, i to na kilku płaszczyznach: moralnej, ekonomicznej oraz demograficznej. Korzyści wynikające z proponowanych rozwiązań ograniczą się pozornego odciążenia sądów, czym można będzie się pochwalić w wyborców. Nie tak powinno działać odpowiedzialne państwo. Zwłaszcza dziś, w dobie kryzysu demograficznego rząd powinien podjąć wszelkie starania, aby wspierać jedność rodzin, nie zaś dołączać do ideologicznego frontu walki z wartościami rodziny i małżeństwa.

Oczywiście, nie da się nikogo uszczęśliwić na siłę, a sam fakt przewlekłości postępowania o rozwód nie naprawi krzywd, które często towarzyszą zwaśnionym małżonkom. Państwo nie powinno jednak umożliwiać małżeństwom dokonywania zbyt pochopnej decyzji. Spłycenie rozwodu (będącego tragedią w życiu rodziny i narodu) do podpisania jednego dokumentu u notariusza bądź w Urzędzie Stanu Cywilnego jest złe i szkodliwe zarówno z perspektywy jednostki, jak i państwa, na którym przypomnijmy, ciążą obowiązki ochrony rodziny, małżeństwa, macierzyństwa i rodzicielstwa.

Istnieje szereg metod wspierania rodzin w kryzysie małżeńskim, po które powinien sięgnąć rząd, bowiem to zmniejszenie liczby pozwów rozwodowych powinno być celem dla państwa, a nie ich szybsze procedowanie. Państwo powinno skupić się na wsparciu poradni rodzinnych, finansowaniu terapii małżeńskich oraz na budowie świadomości prorodzinnej za pośrednictwem systemu edukacji oraz mediów. Wspierane powinny być również wszelkie inicjatywy, w tym organizacji pozarządowych, których celem jest wzmacnianie i doskonalenie relacji małżeńskich i rodzinnych. Przede wszystkim jednak, Rzeczpospolita Polska musi nieustannie stać na straży wartości, leżących u podstaw państwowości. Takimi wartościami są właśnie małżeństwo oraz rodzina.

 

Piotr Zduńczyk

Specjalista ds. kampanii społecznych Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

[1] Rzeczpospolita, https://www.rp.pl/prawo-rodzinne/art40645171-rozwod-u-notariusza-lub-przed-urzednikiem-usc-resort-bodnara-ma-smialy-plan (dostęp 21.06.2024).

[2] Art. 18 Konstytucji RP.

[3] A. Ahituv, R.I. Lerman. 2005. How Do Marital Status, Wage Rates, and Work Commitment Interact?, IZA Discussion Paper No. 1688.

[4] M.S. Forthofer, H.J. Markman, M. Cox, S. Stanley, R.C. Kessler. 1996. Associations between Marital Distress and Work Loss in a National Sample, “Journal of Marriage and the Family”, 58(3):597-605.

[5] Tahany M. Gadalla. 2008. „Impact of marital dissolution on men’s and women’s incomes: A longitudinal study” Journal of Divorce and Remarriage, 50(1):.55.

[6] L. J. Waite. 1995. „Does Marriage Matter?” Demography, 32(4): 483-507. Dalej jako „Does Marriage Matter?”

[7] Kanadyjski Departament Sprawiedliwości, Wydział Badań i Statystyk, 2016. „Economic Consequences of Divorce and Separation”, https://www.justice.gc.ca/eng/rp-pr/fl-lf/divorce/jf-pf/ecds-cfds.html (dostęp 21.06.2024).

[8] D. de Vaus, M. Gray, L. Qu, D. Stanton. 2015. Australijski Instytut Studiów nad Rodziną, „The economic consequences of divorce in six OECD countries” (Research Report No. 31).

[9] M. A. Michalski, F. M. Furman i inni. 2021. Collegium Intermarium, „Koszty rozpadu rodzin i małżeństw w Polsce”.

[10] P. Carter, H. Uppal, S. Chandran, R. Potluri, 2017, „93 Married patients with modifiable cardiovascular risk factors have lower mortality rates” Heart 103:68-69.

[11] „Does Marriage Matter?”

[12] C. A. Schoenborn, 2004 „Marital Status and Health: United States, 1999-2002” Advance Data From Vital and Health Statistics, 351.

[13] A. J. Kposowa, 2000 “Marital Status and Suicide in the National Longitudinal Mortality Study,” Journal of Epidemiology and Community Health 54:254-261

[14] G. Jarząbek-Białecka. 2022 Forum Ginekologii „Problemy psychosomatyczne, zdrowotne związane z zagadnieniem rozwodu – niektóre aspekty medyczne i etyczne istotne w praktyce ginekologicznej i seksuologicznej”. https://www.forumginekologii.pl/artykul/problemy-psychosomatyczne-zdrowotne-zwiazane-z-zagadnieniem-rozwodu-niektore-aspekty-medyczne-i-etyczne-istotne-w-praktyce-ginekologicznej-i-seksuologicznej (dostęp: 21.06.2024). Dalej jako „Problemy psychosomatyczne, zdrowotne związane z zagadnieniem rozwodu – niektóre aspekty medyczne i etyczne istotne w praktyce ginekologicznej i seksuologicznej”.

[15] M. Perkowska. 2021. „Dzieci po rozwodzie” Psychoterapia Co tam?. https://psychoterapiacotam.pl/dzieci-po-rozwodzie/#Brak_wzorcow_dobrej_relacji (dostęp: 21.06.2024).

[16] J. Anderson. 2014. „The impact of famili structure on the health of children: Effects of divorce” The Linacre Quarterly 81(4):378-387.

[17] „Problemy psychosomatyczne, zdrowotne związane z zagadnieniem rozwodu – niektóre aspekty medyczne i etyczne istotne w praktyce ginekologicznej i seksuologicznej”.

[18] Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U.2023.2809 t.j.).